Lager miodowy – polska specjalność

Podziel się:
fot. Browary Regionalne Jakubiak

Kiedy spotykamy się ze znajomymi na prywatce w domu lub na spotkaniu w lokalu, to gdy przychodzi do wyboru piwa dla wszystkich przybyłych, to często jest tak, że mówimy, iż mężczyźni wybierają piwa męskie, czyli te charakteryzujące się dość wysoką goryczką, a kobiety te kobiece, czyli słodkie. Oczywiście nie do końca ma to odzwierciedlenie w rzeczywistości, ale cos w tym na pewno jest. Zajmijmy się zatem tymi słodkimi piwami, a właściwie jednym z nich. Dziś przed Wami jedna z typowych polskich specjalności, czyli lager miodowy.

Lager miodowy, to jasne lub ciemne piwo dolnej fermentacji, do produkcji którego użyto, oprócz wody, słodu, chmielu i drożdży, także miodu. Jest to piwo zazwyczaj słodkie. Tu można zadać pytanie: „A jakie ma być, skoro dodaje się do niego miodu?”. Otóż odpowiedź nie zawsze będzie kierowała się ku słowu ‘”słodkie”, czemu? Ano dlatego, że lagery miodowe, szczególnie te nasze polskie produkowane są w taki sposób, że miód dodawany jest w końcowej fazie produkcji. W tym wypadku wyróżnić możemy dwa etapy, kiedy dodawany jest miód. Pierwszym z nich jest moment, kiedy młode piwo po fermentacji trafia do zbiorników leżakowych. Wtedy dodawany jest do niego miód, który wiąże się z piwem i nadaje mu odpowiedni bukiet. Miód do lagerów dodawany jest także tuz przed rozlewem piwa do butelek, puszek lub kegów. Tak powstaje większość piw miodowych w Polsce. Są one słodkie, wyraziście miodowe, gdyż procesy dodawania piwa do miodu odbywają się po fermentacji. W momencie, kiedy to miód dodawany jest w trakcie gotowania lub tuż przed etapem fermentacji, działanie drożdży podczas fermentacji sprawia, że cukry te zawarte w słodzie i w miodzie są „zjadane”, co powoduje że w gotowym piwie dość wyraźnie wyczuwalny jest aromat miodowy, jakkolwiek jego słodycz jest zazwyczaj na niskim poziomie, jest ono zazwyczaj dość wytrawne.

Do produkcji polskich piw miodowych dodawane są najczęściej miody: gryczany (jest najbardziej wyrazisty), lipowy, akacjowy i wielokwiatowy.

W naszym kraju piwa miodowe są produkowane głównie przez małe i średnie browary, rzadko przez duże. Lager miodowy jest w ofercie między innymi browarów z Łasku, Miłosławia, Olsztyna, Wólki Kosowskiej, Witnicy, Raciborza, Chełma, czy Piotrkowa. Pojawiają się one także w ofercie niektórych browarów restauracyjnych. Największe browary w Polsce jakoś nie do końca są zainteresowane tego typu segmentem piw, a znowu te browary najmniejsze i inicjatywy kontraktowe stosują miód w bardzo marginalnym stopniu. Czasami miód dodawany jest do piwa wraz z innym słodkim dodatkiem, na przykład zagęszczonym sokiem malinowym. Takie piwo ma w swojej ofercie chociażby browar w Wąsoszu.

Największą jednak renomą wśród piw miodowych dostępnym na polskim rynku cieszy się jasny lager miodowy z naszego browaru w Ciechanowie. Ciechan Miodowe było pierwszym polskim piwem miodowym i od niego wszystko się zaczęło. Oczywiście, w dawniejszych czasach miód dodawany był do piwa, ale nie jako składnik dominujący, tak jak to ma się w przypadku piw miodowych obecnie dostępnych na rynku. Piwo zawiera 14,0% ekstraktu, ze czego z brzeczki piwnej jest 12,1%, a reszta od dodatku miodu. Zawartość alkoholu wartość około 5,7%. Piwo jest niefiltrowane i zawiera w sobie naturalny osad miodowy, więc należy pamiętam, żeby prze nalaniem go do szklanki, delikatnie wstrząsnąć butelką, by powyższy osad równomiernie rozłożył się w piwie. Piwo miodowe wytwarzane w Ciechanowie od momentu pojawienia się na rynku w 2004 roku zdobyło rzeszę wiernych fanów i ta popularność trwa do dzisiaj. Wystarczy napisać, że jest jednym z trzech najlepiej sprzedawalnych piw w grupie Browary Regionalne Jakubiak. Do jego produkcji używa się miodu z warmińskich i mazurskich pasiek.

Wraz z pojawieniem się Ciechana Miodowego, w naszym kraju zaczęto zupełnie inaczej pojmować piwo w ogóle. Pokazano wszem i wobec, że piwo to nie tylko jasne pełne i że piwo to taki twór spożywczy, z którym można kombinować, a jego końcowy kształt zależy tylko od fantazji piwowara. Dzięki flagowemu produktowi Browaru Ciechan, do konsumpcji piwa udało się skłonić wszystkie niezdecydowane osoby, które picie piwa traktowały nieco po macoszemu. Co więcej, wiele kobiet zaczęło dzięki niemu przychylniej patrzeć na piwo. Jest więc trochę prawdy w stwierdzeniu, że kobiety wolą słodkie. Można zatem spokojnie powiedzieć, że pojawienie się Ciechan Miodowego na polskim rynku piwnym, było swego rodzaju rewolucją, dzięki której smakosze dobrego piwa zaczęli baczniejszym okiem przyglądać się temu co dzieje się w polskich małych regionalnych browarach. Ciechan Miodowe pociągnął za sobą falę mody na piwa miodowe. Jak pisałem wyżej, obecnie w Polsce dużą liczba polskich browarów warzy podobne piwa, jednakże to Ciechan Miodowe jest nadal synonimem lagera miodowego i jest najbardziej rozpoznawalnym tego typu piwem w Polsce. Dość powiedzieć, że jest zdobywcą wielu prestiżowych nagród i wyróżnień.

Cieszmy się zatem dalej jego rześkim, słodkim, miodowym smakiem, szczególnie teraz, gdy zima i szaroburo za oknem. Degustacja takiego piwa na pewno dostarczy nam ciepła i pobudzi do wspomnień o gorącu, lecie, wakacjach, dzięki czemu czas do cieplejszych dni minie szybciej i przyjemniej. Na zdrowie!

Podziel się:


Zdjęcie profilowe

Tomasz Janiak

Zwykły niezwykły człowiek, smakosz dobrego piwa, osoba, która oprócz sympatii do chmielowego trunku, ma także kilka innych hobby, którymi są min. fotografia, muzyka, podróże, a także gotowanie. browarnik.blogspot.com

Powroty – poza Nadrzeczną (3)

Tym razem wchodzę do Igiełki i mówię, że chciałbym paniom pokazać swoje pośladki. Panie otwierają szeroko oczy ze zdumienia a może i z przerażenia, bo czasami może im się naprawdę trafić jakiś wariat, a ja odwracam się tyłem i ujawniam zaszytą na okrętkę dziurę w dżinsach, którą nabyłem siadając na gwoździu wystającym ze skrzyni, gdy chciałem się trochę

Powroty – poza Nadrzeczną (4)

Od zakładu fryzjerskiego „Nina” do księgarni na Warszawskiej jest przysłowiowy rzut beretem, a kiedyś było jeszcze bliżej, gdy istniała księgarnia na obecnej ul. Mikołajczyka, kiedyś – Duracza, tu gdzie teraz jest drogeria. Skręcam więc od Niny za róg i po przejściu paru kroków widzę już Warszawską na całej długości, nie tylko księgarnię, ale też zegarmistrza po

Janusz Zalewski

Powroty – poza Nadrzeczną (7)

Mały incydent prześwietlenia taśmy u fotografa po kręceniu filmu mógł się przydarzyć albo nie, bo fotograf twierdził, że prześwietliliśmy go my sami. Faktem jest, natomiast, że ten zawód, bardziej niż jakiekolwiek inne rzemiosło, wymaga wyjątkowego profesjonalizmu, bo jest oparty na rozwoju technologii. Aczkolwiek kontakt z fotografami ostatnio miewałem rzadko, robiąc co