Po Salonie Poezji bitniczek w Teatrze Polskim

Podziel się:
Janusz Zalewski - z prawej

Salon poezji 8. marca by trzecim z kolei w ciągu ostatnich trzech lat, którego byłem animatorem. Dwa poprzednie odbyły się w listopadzie 2012 i 2013 roku, zatytułowane, odpowiednio: „Bitnicy: Ginsberg contra Bukowski” i „Magiczna polskość: poezja polskich Amerykanów”. Relacje fotograficzne z obu wydarzeń są dostępne na stronie internetowej Teatru, w dziale „Cykle i wydarzenia”, a salon „Magiczna polskość” został sfilmowany i jest do obejrzenia na youtube pod adresem: https://www.youtube.com/watch?v=2G4z3HrQJuo

Tym razem, data i tytuł „Poetki Beat Generation” zostały skoordynowane tak, aby poezja kobieca bitniczek, buntowniczych przestawicielek ruchu Beat Generation, została przedstawiona dokładnie w Dniu Kobiet, jakby honorując ich obecność w ruchach kobiecych ubiegłego stulecia. I główne role zostały właśnie rozpisane na panie. Wiersze czytały aktorki Teatru Polskiego, panie Joanna Halinowska i Lidia Sadowa, tło muzyczne na instrumentach perkusyjnych nadawała pani Jagoda Jabłonowska, a scenografię stworzono do akwareli pani Hanny Bakuły. Akwarele pani Bakuły oddawały wizualnie sposób, w jaki bitniczki podchodziły do życia i do kontaktów z płcią przeciwną: wyzwolenie, niezależność, swoboda. Dynamika instrumentów perkusyjnych odpowiadała napięciu towarzyszącemu scenografii, a całość spinała rola prowadzącego, w której dyskretnie dominował aktor Teatru Polskiego, Szymon Kuśmider, w czym sam starałem się mu trochę przeszkadzać, wtrącając różne uzupełniające szczegóły. Całość informacji ujęta na plakacie reklamowym zaprojektowanym przez Ciechanowianina, pana Marka Zalewskiego.

No i same poezje. Ich dobór i tło w zasadzie przedstawiłem w tekście „Zdarzenia nad Zatoką San Francisco (11). Na marginesie marginesu: poetki pokolenia beatu”, opublikowanym w numerze 8. Tygodnika Ilustrowanego, ale warto dodać trochę szczegółów, które się tam nie zmieściły. Chodzi przede wszystkim o umiejscowienie całego ruchu, jak również o fakt, że cztery z prezentowanych poetek, Ulewicz, Pommy Vega, Szerlip i Gorski, mają polskie pochodzenie.

Bitniczki jako grupa przechodziły wyraźnie przez trzy fazy. Faza pierwsza, to uwielbienie dla starszych kolegów i ich poezji. Tak wyrażała to Janine Pommy Vega w poniższym fragmencie wiersza zatytułowanego „Allen”, napisanym w dzień po śmierci przywódcy ruchu bitników, Allena Ginsberga (czytała Joanna Halikowska):

Mój ostatni sen o tobie, byłeś chudy

siedziałeś na podłodze

przyprowadził mnie Peter, żeby cię zobaczyć

śpiewałeś do czyjegoś akompaniametu z gitarą

wybiegłeś na róg po gazetę

i wróciłeś

do pokoju wypełniając go miłością,

ludzi przeszłych i ludzi obecnych

Hej Allenie, jesteś teraz wszędzie!

Gdy bitniczki otrząsnęły się z zauroczenia sposobem bycia i poezją kolegów, co wyraziła Laura Ulewicz w wierszu „Olśnienie”, czytanym przez Lidię Sadową (por. Odra, nr 5/2014), zaczęły śmielej artykułować własne myśli i przeżycia, czego wyrazem jest niezatytułowany wiersz Barbary Alexandry Szerlip, czytany przez Joannę Halikowską, który przytaczam w całości:

bezradna nocą w mieście

twoje stopy szukają kierunku,

tracą kształt, zaczynają rosnąć

i rosnąć aż stają się

jedyną rzeczą którą z ciebie widać

a twoja głowa jest mała jak gwizdek

między wieżami ze skóry i

przypominasz sobie ojca jak tam

stoi i ty taka młoda i mała

przed nim, jego głowa to

odległy punkt jak jakiś wystraszony ptak

Podobnymi uczuciami przesycone są trzy inne wiersze, „na imię mi kobieta” Ruth Weiss, „Parę kłamstw o wilczycy” Diane di Prima i „W moim śnie ubiegłej nocy” Joanne Kyger, czytanymi na przemian przez obie aktorki,

A gdy do głosu wśród bitniczek zaczęły coraz bardziej dochodzić indywidualność i samoświadomość, pojawia się niezmiennie erotyka, jako jeden z dominujących tematów. Trzy wiersze przesycone intensywnie kobiecym spojrzeniem na seks, tj., fragment „Pamiętnika bitniczki” Diane di Prima (całość wydana po polsku jako „Wspomnienia bitniczki”, wyd. Officyna, 2014), „Wiersz boskości/miłości” Lenore Kandel i „Jej niezmierzona radość” Anne Waldman, stanowiły punkt kulminacyjny Salonu, który delikatnie zakończył wiersz Hedwig Gorski, pt. „Intelektualna miłość”, którego fragment brzmi tak:

Słońce przedzierało się do niej

nagiej, jak w umysłach niepełnoletnich.

Medytacje obróciły się we wspomnienia

delikatnych języków chłopaków

zahipnotyzowanych przyjemnością.

I wreszcie, mocnym uderzeniem ale z aktorką swadą, Szymon Kuśmider zakończył krótkim fragmentem „Pieśni o skrobance” Diane di Prima. Czy całość Salonu się podobała? Trudno odpowiedzieć ze stuprocentową pewnością, tak czy nie. Sala nie była wypełniona po brzegi, ale myślę, że Ci co przyszli nie żałowali.

aaa aaaaaa

Janusz Zalewski

Kontakt z autorem: ikswelaz@gmail.com

Podziel się:


Zdjęcie profilowe

Janusz Zalewski

Janusz Zalewski w roku 1967 ukończył Liceum Ogólnokształcące im. Zygmunta Krasińskiego w Ciechanowie. W 1973 r. otrzymał dyplom inżyniera elektronika, ze specjalnością automatyka, na Wydziale Elektroniki Politechniki Warszawskiej, a doktorat z informatyki obronił na Wydziale Elektrycznym tejże uczelni w roku 1979. Od ukończenia studiów pracował w Instytutach Badań Jądrowych: w Warszawie i w Świerku. W 1989 r. wyemigrował do USA, gdzie pracował w laboratoriach jądrowych Superconducting Super Collider oraz Lawrence Livermore National Lab, oraz uczył informatyki w Teksasie i na Florydzie. Odbywał staże w centrum badań kosmicznych NASA Ames w Kalifornii i w laboratoriach Amerykańskich Sił Powietrznych w Rome w stanie Nowy Jork. Obecnie wykłada informatykę i inżynierię oprogramowania na Florida Gulf Coast University, w Fort Myers. W wolnym czasie pisze eseje i tłumaczy na język polski poezję amerykańską, którą publikował w „Odrze” i „Nowej Okolicy Poetów”, a ostatnio miał okazję zaprezentować na scenie Teatru Polskiego w Warszawie, co można obejrzeć na Internecie, pod adresem: https://www.youtube.com/watch?v=2G4z3HrQJuo Prywatnie, jest niezmiernie wdzięczny swoim ciechanowskim nauczycielom za doskonałe przygotowanie go do stawiania czoła wyzwaniom współczesnego świata.

Powroty – poza Nadrzeczną (13)

Powód mojej wizyty w kwiaciarni jest prosty, zamierzam kogoś odwiedzić, a ponieważ to kobieta, więc bez kwiatów wybrać się nie można. Jak sobie przypomnę szczenięce lata, to wszędzie w naszym otoczeniu były kwiaty, poczynając od domowych pelargonii w doniczkach na oknie, poprzez piwonie u babki w ogródku przed domem, gdzie wpadała mi piłka i dostawałem cięgi za

Obiad z Mamedem

Na łamach Tygodnika Ilustrowanego postaram się podzielić z Wami czymś interesującym. Tym, co spotkało mnie podczas pracy, podróży lub po prostu napiszę o czymś, o czym warto powiedzieć innym, aby np. poprawić humor... Dziś coś na styku MMA i kuchni, czyli…OBIAD Z MAMEDEM

3, 2 , 1… i co dalej?

2015 rok zaczął swój 13 dzień (nomen omen). Postanowienia noworoczne podjęte. Zaczyna do nas dochodzić ogrom pracy potrzebnej do osiągnięcia założonego celu. Dla wielu osób jest to moment, w którym okazało się, że chcieli ugryźć za duży kawałek ciastka (a technicznie rzecz biorąc nie ugryźć go w ogóle).