Pro Memoria

Andrzej Nieuważny (1960-2015)

Podziel się:

W piątkowe wczesne popołudnie, piątego czerwca, dowiedziałem się od mojego przyjaciela z Torunia, że odszedł Andrzej Nieuważny. W pierwszej chwili nie chciało mi się wierzyć w tę informację, Andrzej był bardzo dowcipnym człowiekiem i pomyślałem, że to jego kolejny dowcip. Niestety, wiadomość przekazana mi przez Grzegorza okazała się prawdziwa.

Andrzej Nieuważny rocznik 1960, urodził się i wychował w Warszawie. W 1985 roku ukończył studia historyczne na Uniwersytecie Warszawskim, od 1986 roku pracował na Uniwersytecie Mikołaja Kopernika w Toruniu, tutaj też pod opieką profesora Sławomira Kalembki obronił pracę doktorską zatytułowaną „Kampania 1813 r. na północnym zachodzie Księstwa Warszawskiego i obrona Torunia (w świetle materiałów moskiewskich)”. Został jednym z najbardziej popularnych oraz rozpoznawalnych wykładowców toruńskiej uczelni. Prowadził zajęcia z historii wojskowości, stosunków polsko – francuskich w XIX wieku, dziejów tajnych służb XIX i XX wieku czy I wojny światowej. Odpowiadał na każde pytanie zadane mu przez poszukującego wiedzy studenta.

Dodatkowo pisał. W jego dorobku znajdziemy następujące pozycje książkowe: „My z Napoleonem”, „Czasy Napoleońskie” czy też opracowanie „Wojsko Polskie w czasach Napoleona” ( Gwardia a także Artyleria inżynierowie i saperzy ). Współpracował również z czasopismami „Mówią Wieki”, „Inne Oblicza Historii”, a także z „Rzeczypospolitą”. Należał do Centre d’Etudes du Monde Russe, Soviétique et Post-Soviétique przy Ecole Hautes Etudes en Science Sociales w Paryżu, aktywnie prowadził zajęcia i wykłady dla studentów we Francji w Paryżu, Metz czy Nancy. W 2009 r. otrzymał Palmy Akademickie – odznaczenie przyznawane przez Akademię Francuską ( jedno z najwyższych i najstarszych cywilnych, obok Legii Honorowej, odznaczeń Republiki Francuskiej ustanowione przez cesarza Napoleona I Bonaparte w 1808 roku ). Zmarły był również jednym z największych w Polsce animatorów rekonstrukcji historycznych doby wojen napoleońskich jak i imprez plenerowych pokazujących wydarzenia historyczne.

Ostatni raz rozmawiałem z Andrzejem 29 maja, dzień po zdjęciu mu gipsów (pod koniec zimy miał poważny wypadek, po którym unieruchomiono mu obie nogi). Teraz czekała go powolna rehabilitacja. Podczas tej rozmowy, czuć było w jego głosie ogromny optymizm i nadzieję, że już niedługo będzie mógł się ponownie swobodnie poruszać. Jak wielkim dla niego problemem było to czasowe unieruchomienie poczułem gdy odwiedziłem go w połowie maja. Andrzej był osoba niezwykle żywą, dynamiczną, mówiącą całym ciałem. Jego gestykulacja była bardzo ekspresyjna, jednak w doskonały sposób uzupełniała jego przekaz. Był on wybitnym erudytą i ludzkim wulkanem energii, którą w sposób tylko jemu charakterystyczny potrafił przelewać na otaczających go słuchaczy czy też prowadzących z nim dialog rozmówców. Wielokrotnie miałem okazję to obserwować, a także samodzielnie doświadczyć podczas jego prelekcji czy też otwartych wykładów, w których zawsze starałem się uczestniczyć, kiedy tylko byłem na toruńskim Uniwersytecie.

Podczas naszego ostatniego spotkania, ustalaliśmy szczegóły dotyczące planowanej przez Muzeum Romantyzmu w Opinogórze, konferencji naukowej poświęconej postaci generała Wincentego Krasińskiego (październik 2015), a także przeglądaliśmy jego ogromne zbiory pod kątem wystawy dotyczącej „stu dni” Napoleona oraz bitwy pod Waterloo. Nie ukrywam, że w drodze powrotnej do Opinogóry, towarzyszyła mi gruba teka ze wspaniałymi grafikami, które Andrzej wypożyczył mi na potrzeby nowo powstającej ekspozycji. Jego zbiory były ogromne zapełniły do ostatniego wolnego centymetra toruńskie mieszkanie rodziny Nieuważnych, a także jego gabinet na Wydziale Historycznym UMK. Dodatkowo był on takim rodzajem zbieracza, który bardzo chętnie udostępniał swoje zbiory innym badaczom zajmującym się tym okresem historycznym. Nie dane mi było nigdy usłyszeć od Andrzeja słowa, NIE, skierowanego do mnie czy też innej osoby, która poszukiwała wiedzy lub odpowiedniej grafiki, pocztówki, książki do zilustrowania danego tematu.

Oprócz książek, historii oraz Napoleona była jeszcze jedna bardzo ważna sprawa w jego życiu, potrafił o niej mówić tak samo pięknie i długo jak o bitwach i manewrach taktycznych. Były to jego dzieci. Wraz z swoją małżonką Ewą doczekali się czwórki. Pamiętam, że zawsze podczas wyjazdów odnajdywał on czas aby zadzwonić do domu i zapytać domowników czy wszystko jest w porządku. Opowiadał mi o sukcesach córek jak i synów, o tym że są świadomi tego, że nauka może im bardzo pomóc w ich dalszym rozwoju, karierze. Andrzej był jedną z pierwszych osób, która pogratulowała mi telefonicznie, narodzin mojego syna, jednak następnego dnia po tym jak już ochłonąłem z emocji, zadzwonił do mnie i uświadomił, że moje życie od tego dnia zmieni się w sposób diametralny. Nie ukrywam miał rację, może to właśnie dzięki tej rozmowie zrozumiałem w pełni, że miłość ojca do jego dziecka jest ślepa.

Nie sposób mimo upływu kilku dni od jego śmierci ukryć emocji. Pełny wzruszeń był również pogrzeb Andrzeja na toruńskim cmentarzu św. Jerzego. Pożegnaliśmy go wspólnie z reprezentantami toruńskiego ratusza, władzami, pracownikami i studentami UMK, rekonstruktorami, muzealnikami i historykami (w dużej mierze wychowankami Andrzeja), a także entuzjastami jego dokonań z całej Polski. Nasz hołd był symboliczny, bo Andrzej pozostanie już na stałe w naszej pamięci i z nami, będzie mimowolnym uczestnikiem każdej rozmowy o Napoleonie, każdej rekonstrukcji … .

Cześć jego Pamięci !!!

Rafał Wróblewski

Podziel się:


Nim wstanie dzień … nad Odrą i Bałtykiem

Na początku maja br. w warszawskim Muzeum Niepodległości otwarta została wystawa zatytułowana „Powrót nad Odrę i Bałtyk”. Przedstawia ona ponad siedemdziesiąt plakatów pochodzących ze zbiorów tej stołecznej placówki.

Człowiek Wolności 2014

Wyróżnienie dla filmowca

Pochodzący z podciechanowskiego Sońska Arkadiusz Gołębiewski, reżyser, scenarzysta, fotografik, dziennikarz, wydawca lokalnego tygodnika „Czas Ciechanowa” otrzymał wyróżnienie w konkursie „Człowiek Wolności 2014” tygodnika „wSieci” – za „szereg filmów i produkcji poświęconych Żołnierzom Niezłomnym i historii Polski”. Tytuł „Człowieka Wolności 2014”

Ciechanowskie historie

STARCZEWIZNA

Kolejna miejscowość wchłonięta przez Ciechanów, o której bodaj żaden ze „starych Ciechanowian” już nie pamięta. Z tego względu najpierw trzeba wiedzieć gdzie Starczewizna w ogóle była. Najogólniej rzecz biorąc był to obszar od Łydyni na wschód (może aż do Sony), między – mniej więcej – obecnymi ulicami: początkiem Gruduskiej i Ukośną.