Wciąż nie wiemy, gdzie ich pogrzebano

Ciechanowianka napisała o Obławie Augustowskiej

Podziel się:

12 lipca po raz pierwszy obchodzono Dzień Pamięci Ofiar Obławy Augustowskiej – (Sejm RP ustanowił go Ustawą z 9 lipca br.). Dwa tygodnie temu, nakładem wydawnictwa Bellona SA w Warszawie, ukazała się książka ciechanowianki Teresy Kaczorowskiej „Obława Augustowska”.

Od Autorki:
Książka „Obława Augustowska” przybliża mało znaną, a największą  „w wyzwolonej Polsce” i zupełnie do dziś niewyjaśnioną zbrodnię stalinowską z lipca 1945 roku, nazywaną Obławą Augustowską, Obławą Lipcową, albo „małym Katyniem” czy „kolejnym Katyniem”. Dokonały jej liczące ok. 45 tysięcy regularne oddziały Armii Czerwonej oraz jednostki 62. Dywizji Wojsk Wewnętrznych NKWD, wspomagane przez UB, MO oraz 160 polskich żołnierzy 1. Praskiego Pułku Piechoty. Siły te wkroczyły w lipcu 1945 roku na teren Puszczy Augustowskiej oraz jej obrzeża i przeprowadziły szeroko zakrojoną akcję pacyfikacyjną. Zatrzymano ponad 7 tysięcy ludzi podejrzanych o działalność w podziemiu niepodległościowym, których uwięziono w kilkudziesięciu miejscach na terenie powiatów augustowskiego, suwalskiego, sejneńskiego, a także sokólskiego. Sowieci utworzyli dla nich tzw. obozy filtracyjne: w stodołach, chlewach, magazynach i szopach miejscowych gospodarzy. Przesłuchiwano w nich zatrzymanych, bito i torturowano – metodami wyprodukowanymi w stalinowskim aparacie okrucieństwa i terroru.[…]
Do dziś nie wiadomo co stało się z dużą liczbą zaginionych bez wieści Polaków – jak ich zlikwidowano, gdzie, w jakich miejscach zostały zakopane zwłoki. Do tej pory podawano, że liczba ofiar Obławy Augustowskiej wynosi 592 osoby – Odział IPN w Białymstoku prowadzi też w takim kierunku śledztwo. Jednak w świetle ostatnich badań, a szczególnie od czasu ujawnienia tajnych szyfrogramów – przez Nikitę Pietrowa ze Stowarzyszenia „Memoriał” w Moskwie – wiadomo, że ofiar Obławy było więcej, nawet około 2 000.
Tę dopiero teraz odkrywaną zbrodnię starałam się przybliżyć za pomocą dokumentalnych reportaży o siedmiu osobach z powiatów augustowskiego, suwalskiego i sejneńskiego. Wszystkie one żyją, spotykałam się z nimi osobiście, czasem wielokrotnie. Jest wśród nich żołnierz podziemia niepodległościowego z Puszczy Augustowskiej, były młodociany partyzant Marian Tananis z Sejn (rocznik 1929), skazany po wojnie na 15 lat komunistycznych więzień, ale ocalony z Obławy. Pozostali moi bohaterowie to członkowie rodzin ofiar Obławy – córki i synowie oraz rodzeństwo pomordowanych. […]
Siedem dokumentalnych reportaży, opatrzonych zdjęciami, dokumentami archiwalnymi, a także fotografiami współczesnymi, oparte na faktach i autentycznych przeżyciach konkretnych ludzi – sprawdzone także w źródłach historycznych, archiwaliach lokalnych, materiałach rodzinnych – mają niezwykłą wymowę. […] Książka uświadamia nam jednoczenie, że mieszkańcy regionu dotkniętego zbrodnią wciąż pamiętają, cierpią i czekają na jej wyjaśnienie oraz na ujawnienie dołów śmierci ich najbliższych. […]

Oblawa, okladka 001

Fragmenty tekstów znanych historyków z tej książki:
[…] Na początku lat 90. XX wieku Główna Prokuratura Wojskowa Rosji zbierała materiały i prowadziła własne dochodzenie w sprawie tej stalinowskiej zbrodni, ale niestety nie zdecydowała się ogłosić prawdy. W oficjalnej odpowiedzi, przekazanej Polsce w styczniu 1995 roku, Główna Prokuratura Wojskowa wstydliwie przemilczała to zabójstwo bez jakiegokolwiek sądu części zatrzymanych podczas Obławy, mimo iż potwierdziła fakt aresztowania przez organy kontrwywiadu SMIERSZ 592 polskich obywateli. Do tej pory rosyjscy przywódcy oficjalnie nie przyznali się do popełnienia zabójstwa i nie nazwali Obławy zbrodnią. Nie było rzetelnego śledztwa, z wyraźnymi i jasnymi odpowiedziami gdzie zniknęli aresztowani Polacy. Zbrodnię tę postanowiono przemilczeć. Stronie polskiej, ani rodzinom ofiar Obławy Augustowskiej, Rosja nie przedstawiła kompletnych list tych, którzy „zniknęli” i nie podała żadnych informacji o miejscu kaźni. […]

Danuta i Zbigniew Kaszlejowie, historycy:
[…] Pamięć o Obławie Augustowskiej trzeba ponieść dalej, uczynić ogólnonarodową. Wierzymy, że reportaże Teresy Kaczorowskiej przyczynią się do tego. Talent literacki, chęć skorzystania z ustaleń historyków, zmysł bystrego obserwatora, powiązany z wyczuciem psychologicznym i, nade wszystko, z wrażliwością, pozwoliły autorce stworzyć ciekawe portrety świadków historii i nadać wysłuchanym opowieściom interesującą formę. […]


Teresa Kaczorowska
dr nauk humanistycznych, badacz dziedzictwa kulturowego, dziennikarka (prezes Klubu Publicystyki Kulturalnej Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich w Warszawie), prozaik i poetka, animatorka kultury (prezes Związku Literatów na Mazowszu). Jest autorką kilkunastu książek (w tym trzykrotnie wznawianej Dzieci Katynia, wydanej także w j. angielskim w Stanach Zjednoczonych pt. Children of the Katyn Massacre) oraz wielu artykułów prasowych i naukowych, uczestniczką licznych spotkań autorskich i konferencji na obydwu półkulach świata. Uhonorowana ważnymi nagrodami i odznaczeniami, ostatnio Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski „Polonia Restituta” (2010) oraz  Brązowym Medalem „Zasłużony Kulturze „Gloria Artis” (2014).

Podziel się:


Ciechanowskie historie

GOSTKÓW a właściwie Gostkowo

Potocznie w Ciechanowie stosowana nazwa Gostków, na oznaczenie jednej z części miasta, jest stosunkowo nowa, albowiem od wieków (jeszcze w 1971 r.) było to Gostkowo. Od razu zaznaczmy, że stwarza to poważne problemy w badaniu średniowiecznej historii tej miejscowości gdyż są w regionie inne Gostkowa, w tym jeden całkiem blisko, a tym samym nie zawsze wiadomo o którą wieś chodzi.

ALEKSANDRÓWKA

Nie chodzi tu o dzisiejsze osiedle mieszkaniowe, a o niegdysiejszą wieś, której zabudowa znajdowała się w południowej części dzisiejszej ul. Witosa (do ul. Rzeczkowskiej). Wydaje się, że pierwotnie były tu pola należące do ciechanowskiego klasztoru OO. Augustianów.

Nie ma jak Lwów

Każdy z nas ma listę miejsc, które chciałby odwiedzić w swoim życiu. Są na nich miejsca egzotyczne i historyczne, miejsca odległe jak i leżące tuż za rogiem. Ja również posiadam taką listę, od lat jedną z czołowych miejsc zajmował na niej Cmentarz Obrońców Lwowa we Lwowie, potocznie zwany Cmentarzem Orląt Lwowskich.