Ikona, wzór … semper fidelis

Podziel się:

Śmierć księcia Józefa Poniatowskiego według części historyków (szczególnie angielskich i francuskich) jest czymś najlepszym co mogło go spotkać. Bardzo ciężko mi, jako Polakowi przychodzi, czytać takie słowa, jednak z drugiej strony nie sposób się z nimi nie zgodzić. Poniatowski był jednym z nielicznych „marszałków” napoleońskich, którzy zginęli w boju co stawia go w jednym szeregu z takimi tuzami Wielkiej Armii jak „ukochany żołnierz Napoleona” Jean Lannes oraz „bożyszcze Gwardii” Jean-Baptiste Bessieres. Każdy z tej trójki był inny, Lannes wulgarny, ale bohaterski, Bessieres rozważny i wyrachowany, a Poniatowski nasz i na dodatek do końca wierny.

Zwłoki Poniatowskiego wyłowił z Elstery rybak. Na początku nie zdawał sobie nawet sprawy z kim miał do czynienia, po pięciu dniach spędzonych w rzece ciało marszałka, było już lekko zdeformowane, poza tym z powodu wilgoci odkleił się „słynny tupecik” Pepiego i tylko najbliżsi jego współpracownicy mogli go bez niego rozpoznać.

Początkowo zwłoki księcia pochowano na katolickim cmentarzu św. Jana w Lipsku (wedle legendy wysnutej na początku XX wieku m.in: przez Szymona Askenazego oraz Adama Skałkowskiego – Poniatowski miał aż trzy pogrzeby ). Następnie, w roku 1814, wracające z Francji Polskie Wojska z generałami Wincentym Krasińskim, Michałem Sokolnickim oraz Janem Henrykiem Dąbrowskim na czele zabrały z Lipska szczątki księcia Poniatowskiego, a następnie złożyły je w podziemiach warszawskiej Bazyliki Świętego Krzyża. Kondukt pogrzebowy na swojej trasie napotkał kilkukrotnie opór reprezentantów rządów państw zaborczych i obcej generalicji. Jednak trumna z marszałkiem Francji, księciem Józefem Poniatowskim, dotarła szczęśliwie do Warszawy. Według najnowszych badań dr Andrzeja Nieuważnego, dowódca armii rosyjsko – pruskiej Michaił Barclay de Tolly odmówił eskorty wojskowej konduktowi z ciałem Poniatowskiego przez Saksonię oraz Prusy. Podobno raziły go nazwy zwycięskich bitew wyryte na katafalku oraz trumnie, w których transportowane było zabalsamowane ciało księcia. Wincenty Krasiński odpowiedział mu więc, że to był Polski Wódz Naczelny oraz Francuski Marszałek, więc reprezentanci tych armii będą towarzyszyli księciu w ostatniej drodze, od przekroczenia granicy Prus z Księstwem Warszawskim. Upomniał też rosyjskiego generała, że zgodę na eskortę wydał car Aleksander I, a do zadań podwładnego cara, należy wypełnianie poleceń jego przełożonego, a nie ich podważanie bądź też ich utrudnianie. Podobna rozmowa ponownie miała miejsce w Łowiczu, gdyż de Tolly uznał, że przemarsz przez Warszawę żołnierzy Księstwa oraz lansjerów – szwoleżerów oraz innych polskich wiarusów z Gwardii może wywołać negatywną reakcję mieszkańców stolicy. Rozmowa ta zakończyła się z góry wiadomym skutkiem, kłótnią i wskazaniem przez Wincentego Krasińskiego miejsca w szeregu rosyjskiemu generałowi. Poniatowski po raz ostatni wjechał do Warszawy w asyście wojskowej i spoczął w Bazylice Świętego Krzyża.

Trzeci, a za razem ostatni pogrzeb miał miejsce w Krakowie w lipcu 1817 roku. W katedrze wawelskiej, w krypcie św. Leonarda spoczęły szczątki księcia Józefa Poniatowskiego. Tak jak miało to miejsce, od zarania dziejów, grób bohatera stał się miejsce pielgrzymek. Każdy, któremu nie były obce losy Rzeczypospolitej spieszył i po dziś dzień spieszy na Wawel oddać hołd jednemu z najwybitniejszych Polskich wodzów, na pewno jego sława równa jest hetmanom i wodzom I Rzeczypospolitej, a nazwy zwycięskich bitew stoczonych przez Poniatowskiego po dziś dzień wyryte są na pamiątkowych kamiennych tablicach umieszczonych na Grobie Nieznanego Żołnierza. Poniatowski był i jest do dziś bohaterem uniwersalnym i międzynarodowym. Jego sława i chwała kultywowana jest nie tylko w Polsce ale też i w innych krajach: takich jak Czechy ( jego matka była z pochodzenie Czeszką ), Węgry ( walczył on jako oficer w armii austriackiej na terytorium Węgier ) Francja ( był Marszałkiem Francji ) czy Niemcy ( otrzymał szereg wysokich odznaczeń oraz zginął walcząc na niemieckiej ziemi ). Nie będę tutaj wymieniał wszystkich pomników, popiersi, tablic pamiątkowych, szkół, placów, mostów czy też ulic noszących imię i nazwisko Józefa Poniatowskiego. Pozwolę sobie tylko przypomnieć czytelnikom kilka najbardziej znanych: w Paryżu w XII Dzielnicy jest duży bulwar Poniatowskiego, na Łuku Tryumfalnym na Polach Elizejskich wyryto również jego imię i nazwisko oraz zwycięskie bitwy w których dowodził lub też brał udział. W Lipsku w miejscu, gdzie książę został śmiertelnie postrzelony stoi pamiątkowy pomnik, w Warszawie i Krakowie najważniejsze przeprawy mostowe tytułowane są od nazwiska księcia. Dodatkowo, w Warszawie na Krakowskim Przedmieściu stoi wyjątkowy i jedyny w swoim rodzaju pomnik księcia, usytuowany na dziedzińcu Pałacu Prezydenckiego. Jego autorem jest duński mistrz dłuta, moim zdaniem najwybitniejszy autor rzeźby klasyczno – romantycznej, Bertel Thorvaldsen. Poniatowski, nie został tu przedstawiony jako żołnierz napoleoński, lecz niczym rzymski wódz, przyodziany w tunikę ( sam monument nawiązuje konwencją do stojącego na Kapitolu, pomnika cesarza Marka Aureliusza, lecz jednak w dłoń księcia Józefa został włożony miecz ). Szczerze muszę przyznać, jestem ogromnym admiratorem tego pomnika i każdorazowo podczas mojej wizyty w Warszawie staram się podejść jak najbliżej pomnika, by móc swobodnie go podziwiać ( moja chęć poznania wiąże się ze słownymi utarczkami z oficerami BORu pełniącymi wartę przed wjazdem do Pałacu Prezydenckiego, czasami uda mi się podejść bliżej, czasami nie – jednak możliwość obcowania z tym arcydziełem sztuki rzeźbiarskiej warta jest takich zabiegów.

Pozostając przy Thorvaldsenie i jego pomnikach, przed Pałacem Staszica, mamy możliwość oglądania pomnika Mikołaja Kopernika, również autorstwa tego wybitnego duńskiego artysty ).

Do postaci Księcia Józefa Poniatowskiego, bardzo często odwoływał się również Józef Piłsudski, choćby ze względu na to same imię i inicjały. Dodatkowo, obaj piastowali urząd Naczelnego Wodza a także od roku 1920 byli „równi” stopniem – marszałek. Koniec końców, obaj również spoczęli na Wawelu. O Poniatowskim nie zapomnieli również żołnierze, w okresie II i III Rzeczypospolitej liczne jednostki wojskowe wybierały księcia Poniatowskiego jako swojego patrona. Bohatera uniwersalnego, bohatera romantycznego, bohatera, który jest encyklopedycznym przykładem tego, że nic człowieka nie jest w stanie tak wzmocnić jak porażki. Życie Józefa Poniatowskiego było szaloną sinusoidą, zakończoną nieuchronną śmiercią, ale śmiercią bohaterską – śmiercią człowieka, który do końca był wierny swoim ideałom. W tym przypadku, to była wolna i niepodległa Ojczyzna.

Rafał Wróblewski

Podziel się:


Data smutna, ale także i szczęśliwa

W tak wyjątkowym dniu jak dziś chciałbym opowiedzieć Państwu moją wyjątkową przygodę, która miała miejsce właśnie w dniu 1 września, było to w roku 2001. Mieszkałem i pracowałem wtedy w pięknym portowym mieście Gdyni. Wspólnie z kolegami z pracy stwierdziliśmy, że zrobimy coś szalonego i wybierzemy się z Gdyni na mecz reprezentacji Polski do Chorzowa.

(…) szare zimne kadry (…)

Mało rzeczy pochłania mnie tak bezgranicznie jak muzyka, historia, film i … muzea. Połączenie tej czwórki w życiu codziennym wydaje się niemożliwe, ale jednak. Wyjątki czasami się zdarzają. Dziś pozwolę sobie Państwu przedstawić Odrazę.

Historie ciechanowskie

KARGOSZYNEK

Kolejna z młodszych miejscowości, składających się na dzisiejszy Ciechanów. Słownik Geograficzny donosił, że folwark w Kargoszynie (mający 900 mórg) rozparcelowano w 1866 r. sprzedając ziemię dla 22 osadników. Nie jest to jednak do końca prawda, albowiem istnieje mapa parcelacyjna Kargoszynka, dowodząca, że w 1864 r. wydzielono tu 7 gospodarstw (każde na trzech polach), a