Seans z mistrzem …

Podziel się:

W sobotę 13 czerwca br. w Oranżerii znajdującej się na terenie zespołu parkowo – pałacowego w opinogórskim Muzeum Romantyzmu miało miejsce wręczenie Nagród Orkana. Honorowym laureatem tej nagrody został Jerzy Hoffman, mistrz reżyserskiego rzemiosła autor wybitnych dzieł polskiej sztuki filmowej takich jak: „Pan Wołodyjowski”, ”Potop”, ”Ogniem i Mieczem”, ale także takich filmów jak „Prawo i pięść” czy „Trędowata”.

Z wręczeniem nagrody połączono prezentację najnowszej, odświeżonej i na nowo zmontowanej krótszej wersji filmu „Potop”. Seansowi towarzyszyło wprowadzenie mistrza Hoffmana. Przypomnę, że klasyczna pierwsza wersja filmu trwała 5 godzin i 20 minut. Wraz z upływem czasu, rozwojem techniki filmowej oraz coraz częstszą cyfrową obróbką filmów wpisanych do kanonu polskiej szkoły filmowej, jeden z najbardziej udanych i klasycznych dla tej szkoły obrazów kostiumowych, doczekał się również cyfrowej obróbki i dostępnej dla wszystkich widzów nowej wersji reżyserskiej tego obrazu
„Potop – Redivivus” (można ten tytuł, przetłumaczyć jako Potop – Odrodzony) powstał w 100 proc. w oparciu o materiał, który wykorzystany został w oryginalnym filmie. Nowy montaż i obróbka cyfrowa taśmy filmowej spowodował, że film nabrał nowego blasku, kolory są bardziej żywe oraz diametralnie zmieniła się ścieżka dźwiękowa. Została ona przystosowana do domowego odtwarzania filmu.
Jak w słowie wprowadzającym do filmu w opinogórskiej Oranżerii, słusznie zauważył reżyser, wyjątkowej urody zdjęcia Jerzego Wójcika, po raz pierwszy w pełni oddały to wszystko co dane było podziwiać twórcom tego obrazu na planie filmowym. Ówczesne możliwości techniczne, jakość materiału, na którym pracowali nie pozwalały w pełni oddać tego wszystkiego co wdziało oko operatora kamery oraz reżysera. Obecnie cyfrowy montaż, pozwala na wydobycie z drugiego czy też trzeciego planu określonych elementów, bądź też po prostu mocniejsze podkreślenie kontrastu w określonym ujęciu.
Nowa wersja filmu opowiadającego o chorążym orszańskim Andrzeju Kmicicu trwa niespełna 3 godziny 5 minut. Biorąc jednak pod uwagę napisy początkowe oraz końcowe, które tylko w okrojonej wersji były w pierwotnej wersji filmu. Nowy „Potop” trwa niespełna 3 godziny. W całym filmie tylko dwie, chyba najważniejsze sceny, nie uległy żadnym skrótom ani zmianom. Są to: pojedynek Andrzeja Kmicica z Michałem Wołodyjowskim, a także odsłonięcie obrazu Matki Boskiej Częstochowskiej. Patrząc na cały film te dwie sceny są chyba dla niego najbardziej charakterystyczne i jakakolwiek ingerencja w nie naruszyłaby harmonię tego dzieła. Ja, jako osoba która kilkadziesiąt razy oglądała ten film, nie jestem w stanie sobie go wyobrazić, bez najlepszej sceny pojedynku jaką oglądałem w polskiej jak i europejskiej kinematografii (oglądanie jej siedząc na fotelu obok jej twórcy, odebrałem jako swoisty dar od losu). Z drugiej strony, scena odsłonięcia najważniejszego skarbu znajdującego się w klasztorze na Jasnej Górze pokazana w filmie, który powstał w latach 70. było chyba jednym z najbardziej symbolicznych i klasycznych epizodów zagrania na nosie całemu ówczesnemu systemowi oraz wystrychnięciem na dudka całego aparatu cenzury. Zresztą walka Jerzego Hoffmana z cenzurą to zupełnie inny temat.
Mistrz Hoffman do wszystkich zgromadzonych w Opinogórze, powiedział jeszcze jedną bardzo ważną rzecz. Pierwsza wersja filmu powstała dla widza, który żył w latach siedemdziesiątych. Trafiała w ówczesne czasy, sposobem kreowania scen, pokazywaniem postaci. Nowa wersja tego filmu, powstała z myślą o teraźniejszych odbiorcach, w większości młodych ludziach, dla których kontakt z nową wersja będzie w ogóle pierwszym kontaktem z tym obrazem. Dlatego też, montaż, pokazanie postaci czy też pewnych wątków musi wyglądać zupełnie inaczej niż prawie czterdzieści lat temu. Ten nowy film, jest takim jednym dużym, trwającym prawie trzy godziny video clipem. Tak mówił o „Potop – Redivivus” jego twórca, Jerzy Hoffman.
W chwili obecnej nikt nie pójdzie do kina lub też nie będzie oglądał w domu za jednym podejściem filmu trwającego ponad pięć godzin. Tak długich filmów dziś się nie kręci. Z drugiej strony, pocięcie takiego filmu na dwie, czy też nawet trzy części mija się z celem, bo powoduje to rozwijanie się pobocznych wątków, które w ogólnym podsumowaniu filmu nic nie znaczą. Takie jest akurat moje zdanie, jednak zdanie to pokrywa się również z opinią reżysera.
Wersja pierwotna jak i odnowiona „Potopu” pokazują po raz kolejny, jedną rzecz. Jest to mistrzostwo aktorów, których drugo- czy też trzecioplanowe role na stałe wbiły się w naszą pamięć. Władysław Hańcza, Franciszek Pieczka, Ryszard Filipski, Stanisław Jasiukiewicz czy też młoda i nieziemsko piękna Anna Seniuk, oni będą nam się tak samo kojarzyć z tym filmem jak Daniel Olbrychski, Małgorzata Braunek czy Leszek Teleszyński. Każdy z aktorów występujących w tym filmie, z czasem został doceniony i ich role na srebrnym ekranie, deskach teatru, bądź produkcjach telewizyjnych pozostaną po dziś w naszej pamięci.
Tak jak mnie na długo zostanie w pamięci to słoneczne sobotnie wczesne popołudnie, gdy w towarzystwie Jerzego Hoffmana oglądałem początkowe sceny „Potop – Redivivus”, a gdy Andrzej Kmicic w prostych żołnierskich słowach zwracał się do pułkownika Wołodyjowskiego „(…) kończ Waść wstydu oszczędź (…)” bezcennym było zobaczyć kątem oka uśmiech na jego twarzy. Stwierdziłem wtedy, że mimo upływu lat, całych dekad nawet, stary dobry Henryk Sienkiewicz w połączeniu z Jerzym Hoffmanem wciąż są w bardzo dobrej formie.

Rafał Wróblewski

Podziel się:


Ciechanowskie historie

TATARY

Miejscowość zanikła, ale nie bez śladu, albowiem ktoś – na szczęście – wpadł na pomysł by biegnącą tu ulicę nazwać Tatarską. Nawiasem mówiąc sensowniejsza byłaby nazwa Tatary, ale z jakichś powodów nadano formę przymiotnikową co ma nieco dziwaczny wydźwięk.

Ciechanowskie historie

WESOŁÓWKA

To ostatnia z cyklu dawnych miejscowości, składających się na dzisiejszy Ciechanów. Najprawdopodobniej bardzo nikła liczba ciechanowian w ogóle słyszała o takiej nazwie, co raczej nie dziwi gdyż Wesołówka funkcjonowała (pod własną nazwą) dość krótko, a w dodatku była bardzo mała.

Minister, Wódz, Człowiek

Po utworzeniu Księstwa Warszawskiego w 1807 r. książę Józef Poniatowski został ministrem wojny i na nowo organizował wojsko polskie. W 1809 r. dowodził wojskami Księstwa w wojnie z Austrią. Osobiście wziął udział w bitwie pod Raszynem. Podobnie jak podczas wojny polsko-rosyjskiej dawał dowody osobistego męstwa na polu bitwy. Każdy z nas przecież pamięta czy z