W rocznicę śmierci „Puszczyka”

Podziel się:

Bił się z Niemcami, Sowietami i wysługującymi się im funkcjonariuszami UB, KBW, MO. Zginął 62. lata temu w powiecie mławskim. Padł w nierównym boju, bo przeciwko jego ośmioosobowemu oddziałowi komuniści rzucili 1,3 tys. ubeków, milicjantów i żołnierzy Korpusu Bezpieczeństwa Wewnętrznego.

Ppor. Wacław Grabowski, ps. Puszczyk, bo o nim mowa, i jego żołnierze zginęli 5 lipca 1953 r. – zadenuncjowani przez zdrajcę, który za swój haniebny czyn otrzymał 5 tys. zł. Ukrywali się w gospodarstwie na tzw. kolonii wsi Niedziałki w powiecie mławskim. W ostatnią niedzielę (5 lipca) przy pomniku upamiętniającym ich bohaterską śmierć odbyły się okolicznościowe uroczystości, była m.in. msza św., złożenie kwiatów i koncert pieśni patriotycznych.
Miejsca pochówku partyzantów szuka ekipa z Instytutu Pamięci Narodowej kierowana przez prof. Krzysztofa Szwagrzyka.
Red

Publikujemy fragment pracy Kazimierza Krajewskiego i Tomasza Łabuszewskiego z Instytutu Pamięci Narodowej pt. „Wacław Grabowski Puszczyk” – mówiący o ostatniej walce Mariana Grabowskiego i jego podkomendnych.
– „Jednostki uczestniczące w operacji zostały ustawione w kilku liniach, tak by partyzanci nawet w przypadku przedarcia się przez pierwszą tyralierę obławy, nie zdołali się wymknąć „z kotła”. Wartę pełnił wówczas Henryk Barwiński „August” i to on pierwszy zaalarmował oddział. „Puszczyk” zarządził zajęcie stanowisk i przygotowanie się do walki na wypadek, gdyby obława ogarnęła także partyzancką kwaterę. Nie znał rozmiarów operacji i nie wiedział jeszcze, że jest dokładnie zlokalizowany. Wojciech Jeziorski zapamiętał, iż z treści wydawanych przez partyzanckiego dowódcę rozkazów wynika, że zamierzał on ostrzelać grupę podchodzącą do gospodarstwa i błyskawicznie oderwać się od przeciwnika. Jednak gdy – jak wspomina Jeziorski – „dochodziła godzina 16.00, kiedy jak za pociągnięciem różdżki czarodziejskiej, zboża zafalowały na całym przedpolu, ale zamiast kłosów żyta ukazały się obserwującemu żołnierskie hełmy. Była ich masa wokół zabudowań i ta masa hełmów szła ze wszystkich stron w stronę naszej kwatery, a więc byliśmy otoczeni. Wtedy «Puszczyk» zrozumiał, że ich godzina wybiła. […] Mają dwa wyjścia, poddać się lub śmierć. Ponieważ już dawno zespołowo wybrali drugą alternatywę, wobec tego – W Imię Ojca i Syna i Ducha – niech się dzieje wola Pana. Tyraliery zbli- żały się, a z gardeł atakujących dobiegło wezwanie – poddajcie się, jesteście otoczeni! Na to diktum «Puszczyk» krzyknął w stronę swoich kolegów – chłopcy, podpuszczać blisko! Ognia! Strzelać celnie, nie marnować naboi; – sam skokami dotarł pod najbliższe wielkie drzewa, lipę i jesion, i stamtąd rozpoczął krótkimi seriami z empi ostrzeliwać idących od strony wschodniej żołnierzy. W odezwie strona atakująca przykryła ich zmasowanym ogniem ze wszystkich stron. Dziwne, że się nawzajem, w tej pierwszej fazie wymiany ognia, nie wystrzelali”. Pomimo wezwań do złożenia broni, żaden z żołnierzy „Puszczyka” nie podniósł rąk do góry. Pomimo tak wielkiej dysproporcji sił partyzanci podjęli obronę, a nawet próbę przebicia, podczas której wszyscy padli w krzyżowym ogniu broni maszynowej. Zginęli: Antoni Tomczak „Malutki”, Henryk Barwiński „August”, Kazimierz Żmijewski „Jan”, 216 Feliks Gutkowski „Gutek”, Piotr Grzybowski „Jastrząb” i Lucjan Krępski „Rekin”. Ostatni poległ ppor. „Puszczyk”, który mimo dwukrotnego zranienia zdołał przedrzeć się kilkaset metrów, aż do drogi Kęczewo–Sarnowo. Ranny, ostrzeliwał się do końca. Wezwany przez funkcjonariuszy UB do poddania się, miał odkrzyknąć komunistom – „Oficer Wojska Polskiego nie poddaje się wrogom Polski”. Po wystrzelaniu amunicji do MP rzucił jeszcze w stronę nacierających dwa granaty i kilkakrotnie strzelił z pistoletu, po czym ostatni nabój przeznaczył dla siebie. Walka trwała około godziny – o 17.00 ucichły strzały. Ciężko rannych, konających „Augusta” i „Janka” ubowcy zabrali do szpitala w Mławie, gdzie zmarli na stole operacyjnym.

Czytaj całość publikacji 

Podziel się:


Jedna książka, ale filmy już dwa

5 września br. pod patronatem Prezydenta RP Andrzeja Dudy, miało miejsce Narodowe Czytanie „Lalki”. Nie ukrywałem nigdy, że twórczość Bolesława Prusa - Aleksandra Głowackiego była mi zawsze bliska i chyba właśnie jego dzieła cenię najwyżej z polskich prozaików przełomu XIX i XX wieku. „Lalka” ze względu na swoją uniwersalną formę prezentacji społeczno –

Data smutna, ale także i szczęśliwa

W tak wyjątkowym dniu jak dziś chciałbym opowiedzieć Państwu moją wyjątkową przygodę, która miała miejsce właśnie w dniu 1 września, było to w roku 2001. Mieszkałem i pracowałem wtedy w pięknym portowym mieście Gdyni. Wspólnie z kolegami z pracy stwierdziliśmy, że zrobimy coś szalonego i wybierzemy się z Gdyni na mecz reprezentacji Polski do Chorzowa.

(…) szare zimne kadry (…)

Mało rzeczy pochłania mnie tak bezgranicznie jak muzyka, historia, film i … muzea. Połączenie tej czwórki w życiu codziennym wydaje się niemożliwe, ale jednak. Wyjątki czasami się zdarzają. Dziś pozwolę sobie Państwu przedstawić Odrazę.