Ciechanowskie historie

WESOŁÓWKA

Podziel się:

To ostatnia z cyklu dawnych miejscowości, składających się na dzisiejszy Ciechanów. Najprawdopodobniej bardzo nikła liczba ciechanowian w ogóle słyszała o takiej nazwie, co raczej nie dziwi gdyż Wesołówka funkcjonowała (pod własną nazwą) dość krótko, a w dodatku była bardzo mała.

Gdzie dokładnie się znajdowała nie jest całkiem pewne. Najstarsza, znaleziona dotychczas, informacja o jej istnieniu pochodzi z pruskiej mapy z około 1800 roku. Zaznaczono karczmę, ale bez nazwy, w miejscu obecnego zbiegu ulic Kasprzaka i Sońskiej, a więc na rozejściu się szlaków z Ciechanowa na południe. Teren ten należał do Bielina, a usytuowanie było nadzwyczaj sensowne – dwa ważne trakty schodzące się przy jedynej tu drodze do miasta. Położenie owo skłania do mniemania, że karczma istniała znacznie dawniej, bo zaraz za granicami jurysdykcji miasta, którego władze opodatkowywały propinację.
Pierwszy, znany mi, zapis z nazwą pochodzi z 1826 r. W „Wesołowie” mieszkał, oczywiście, karczmarz. Był nim Antoni Śmietanka, pochodzący z bardzo znanej w tym okresie ciechanowskiej rodziny. Tutejszych karczmarzy notowano jeszcze w roku 1870. Działalność była na tyle żywa, że funkcjonował tu gorzelnik (zmarł w 1833 r.), a później też stelmach, co w tym miejscu oczywiste. Gdy myślimy o osadzie karczemnej to muszą budzić zdziwienie przekazy z 1840 roku, wedle których żyło tu – minimum – trzech gospodarzy, a nawet młynarz. W dodatku do 1842 był tu jeszcze szewc.
W sumie raczej niewielka wieś niż jednobudynkowa osada – potwierdza to powstała w tym okresie mapa. Na niej uwidoczniono zabudowę, co prawda nieliczną, istniejącą – co zaskakujące – po obu stronach obecnej ulicy Płońskiej, zaraz na północ od strumyka przecinającego ulicę. Zabudowę oznaczono jako „Osada Wesołówka”. Rzecz jasna „osada”, albowiem była to część Bielina. Coś bardziej interesującego musiało się tu dziać, albowiem w 1843 r. notowano murarza, a w 1849 r. (dopiero) kowala – zbudowano murowaną kuźnię? Z kolei w roku 1859 mieszkali tu kotlarz oraz „maszynarz”. Kotlarzem był Henryk Gronau, który chyba się zdeklasował – syn dzierżawcy Krubina, sam wcześniej rządca w Humięcinie i ekonom w Bielinie. Zupełnie enigmatycznym pozostaje, na razie, „maszynarz”. Kojarzy się to z maszynami, w tym czasie tylko parowymi. Czyżby obaj coś nowoczesnego tu konstruowali lub obsługiwali? Później, w 1883 roku, w Wesołówce odnotowano tylko stolarza.
Na mapie z około 1890 r. nie ma już nic – ani zabudowy, ani nawet nazwy. Mimo to wydawnictwo z roku 1893 informuje, że jest to osada włościańska o jednym zaledwie domu i pięciu mieszkańcach. Jeszcze tylko w 1918 r. zapisano, że pod Wesołówką jest ogrodzony cmentarz wojenny, który ma być przeniesiony. Potem Wesołówka znika, i nie ma jej do dziś.


 

Ps. – powstały cykl szkiców o przeszłości fragmentów dzisiejszego Ciechanowa jest moją „pracą społeczną” na rzecz mieszkańców tego miasta, a zwłaszcza dla radnych i władz, które winny praktycznie interesować się przeszłością obszaru o którym decydują. Trzeba najpierw wiedzieć, a potem decydować czy działać. Ograniczy się tym samym (bo pewnie nie uniknie) głupot dewastujących od dziesięcioleci Ciechanów i skłaniających, mających szersze horyzonty, młodych do ucieczki stąd.


 

Ryszard Małowiecki

Podziel się:


„Adama Krasińskiego romantyczno – pozytywistyczna wizja Opinogóry oraz Ciechanowa”

Adam Krasiński urodził się w Krakowie 22 września 1870 r. jako syn Władysława Krasińskiego i Róży Potockiej Krasińskiej . Kiedy miał trzy lata zmarł mu ojciec, najstarszy syn naszego romantycznego wieszcza Zygmunta Krasińskiego. Małoletni Adam został w ten sposób nieletnim spadkobiercą ordynacji opinogórskiej oraz innych dóbr znajdujących się w posiadaniu rodu. Osobą,

Ciechanowskie historie

SZCZURZYN

Jeszcze jedna miejscowość z odległych czasów wchłonięta przez dzisiejszy Ciechanów, a dzięki „przemyślanej” polityce kolejnych władz miasta materialnie całkowicie wyniszczona. Dlatego też informuję, że Szczurzyn był, mniej więcej, na wschód od przystanku Ciechanów Przemysłowy, blisko Łydyni.

Ważne dla świadomości współczesnych. Prof. Szwagrzyk o ekshumacjach

Gościem styczniowego spotkania w ciechanowskim Klubie „Gazety Polskiej” był znany polski historyk dr hab. Krzysztof Szwagrzyk – profesor Dolnośląskiej Szkoły Wyższej we Wrocławiu i pełnomocnik Prezesa Instytutu Pamięci Narodowej ds. poszukiwań miejsc pochówku ofiar terroru komunistycznego – kierujący pracami ekshumacyjno-identyfikacyjnymi na terenie całego kraju, m.in. w