Wincenty Krasiński nie tylko ojciec Zygmunta – część II

Podziel się:

Moją opowieść dotyczącą kariery wojskowej Wincentego Krasińskiego zakończyłem w zeszłym tygodniu, w momencie powołania do istnienia I Pułku Szwoleżerów Gwardii Napoleona I, elitarnego pułku kawaleryjskiego złożonego z kwiatu polskiej młodej męskiej arystokracji.

Była to formacja ochotnicza, do której mógł zgłosić się każdy szlachcic. Wstępna selekcja przyszłych kawalerzystów odbywała się w warszawskim pałacu na Krakowskim Przedmieściu. 17 kwietnia 1807 roku, w „Gazecie Korespondenta Warszawskiego” ukazało się obwieszczenie pułkownika Krasińskiego o następującej treści ( zachowano oryginalną pisownię ): „(…) wszyscy ci, którzy zechcą mieć honor wnijścia do Gwardii Najjaśniejszego Cesarza Francuzów, kaucję złożywszy w Izbie Administracyjnej i otrzymawszy aprobatę od JO Księcia Dyrektora Wojny ( Józefa Poniatowskiego – autor ), mogą się, jeżeli jeszcze nie są w kontrolę wciągnieni, codziennie od 6 z rana do 12 w południe w pomieszczeniu moim nro 410 na Krakowskim Przedmieściu meldować i być do tejże wpisani. Dan w Warszawie 16 kwietnia 1807 roku [ podpisano ] Pułkownik Gwardii Cesarskiej Lekkiej Jazdy Polskiej Krasiński (…)”.

Chęć wstąpienia młodych rekrutów stanu szlacheckiego do nowo powstającego pułku była niezadowalająca, podobnych w tonie obwieszczeń w warszawskiej prasie ukazało się kilka. Dopiero pod koniec marca 1808 roku, czyli po prawie roku, rekrutacja do oddziału została zamknięta. Pierwszy sformowany półszwadron ( około 122 szwoleżerów wraz z oficerami, podoficerami, wachmistrzami, 2 trębaczami oraz kowalem ) dowodzony przez Tomasza Łubieńskiego wyruszył do służby u boku cesarza 17 czerwca 1807 roku z warszawskich Koszar Mirowskich. Jego wymarsz spotkał się z ogromnym wybuchem uczuć patriotycznych wśród warszawskich obywateli, tłumy wyległy na ulicę, a udający się w kierunku północno – wschodnim ( marsz na Tylżę, gdzie przebywał wówczas Napoleon ) lekkokonnych żegnały gromkie okrzyki wysławiające polskich kawalerzystów oraz Cesarza Francuzów. Po krótkim okresie służby u boku Napoleona oraz innych formacji zajmujących się bezpieczeństwem cesarza, żołnierze dowodzeni przez Łubieńskiego drogą poprzez Berlin udali się do swoich macierzystych koszar w Chantilly pod Paryżem. Krasiński wraz ze swoim sztabem pułkowym przebywał w Warszawie jeszcze do końca stycznia 1808 roku, następnie udał się do Paryża. We Francji jego bezpośrednim zastępcą był Łubieński.

Po krótkim przeszkoleniu z zupełnie nowych dla polskich kawalerzystów, francuskich regulaminów kawalerii, a także po zapoznaniu się ze schematem funkcjonowania kawalerii w armii napoleońskiej szwoleżerowie wraz z pułkownikiem Wincentym Krasińskim udali się do Hiszpanii, aby tam czuwać nad bezpieczeństwem Napoleona, oraz w najprostszy – sposób bojowy – pokazać swoją przydatność w armii francuskiej. Z pobytu Krasińskiego w Hiszpanii posiadamy bardzo dobrze opracowaną korespondencję młodego pułkownika. Pisał on dużo, do wielu adresatów, a także w swoich listach w sposób znakomity kreślił opis bliżej nieznanego Polakom kraju, jakim była na początku XIX wieku Hiszpania.

Wszystkim zainteresowanym tym epizodem w życiu Wincentego Krasińskiego gorąco chciałbym polecić, znakomite opracowanie tej korespondencji autorstwa dr hab. Konrada Ajewskiego zatytułowane „Listy Wincentego Krasińskiego z Hiszpanii ( 1808 – 1809 )”. Książka ta ukazała się w 2012 roku i stanowi doskonałą lekturę. „Okres hiszpański” w biografii Wincentego Krasińskiego jest ważny dla nas z jeszcze jednego bardzo ważnego powodu. Osoby zajmujące się historią pułku lekkokonnego badając jego dzieje, zwracają uwagę na jeden bardzo ważny element. Udając się do Hiszpanii Napoleon miał przygotowany konkretny plan działania, zmusił do abdykacji Karola IV oraz jego syna Ferdynanda VII, a na ich miejscu na tronie w Madrycie zasiadł najstarszy brat Napoleona I, Józef. Takie ruchy, w żadnym stopniu nie spodobały się Hiszpanom i już w maju 1808 roku wybuchło w tym kraju powstanie. Francuzi zostali wyparci z Madrytu. Walki Francuzów z Hiszpanami trwały nieprzerwanie do roku 1814. Taki tok wydarzeń nie był na rękę Bonapartemu, postanowił on jak najszybciej odzyskać Madryt. Na czele armii, w której skład wchodzili między innymi szwoleżerowie ruszył na Madryt. Szwoleżerowie, którzy według pierwszego planu Bonapartego mieli w Madrycie stanowić osobistą ochronę cesarskiego brata, wyruszali do Hiszpanii z wizją lekkiej służby opierającej się bardziej na brylowaniu w salonach królewskiego pałacu w paradnym mundurze niż walczeniu w górzystym krajobrazie z hiszpańskimi partyzantami. Stąd w ich wyposażeniu, podążającym za nimi w taborach znajdowały się nowe komplety surdutów i fraków przygotowanych na przyszłe bale czy też oficjalne spotkania w królewskim pałacu.

W momencie wybuchu powstania, wszystkie te salonowe wyprawki okazały się bezużyteczne. Szwoleżerowie większość czasu spędzili w Hiszpanii w siodle, nie dane im było poczuć królewskich komnat, a przepiękne mundury jeszcze trochę będą musiały poczekać na swoją oficjalna prezentację. W tym miejscu pozwolę sobie, zaznaczyć, że w tym momencie współczesne kopie tych mundurów znajdują się w opinogórskim muzeum, na ekspozycji „Waterloo 1815 – 2015”. Zostały nam udostępnione przez Pana Marcina Piontka, członka oraz reprezentanta Stowarzyszenia Arsenał, kultywującego tradycje I Pułku Szwoleżerów Gwardii oraz wielu innych polskich pułków kawaleryjskich z lat 1717 – 1831.

Powróćmy jednak do Wincentego Krasińskiego, tak jak zaznaczyłem powyżej prowadził on bardzo bogatą korespondencję z Hiszpanii. Dzięki datowaniu oraz informacji gdzie pisane były listy, w bardzo łatwy sposób możemy określić trasę marszruty szwoleżerów. Nie zawsze co prawda Krasiński znajdował się w tym samym miejscu co Napoleon czy też jego pułk, jednak w tych listach wszystko to jest wyjaśnione. Z treści listów wyłania się kilka bardzo ważnych informacji, do osób związanych ze światem nauki, Krasiński pisze udając język erudyty, natomiast do innych adresatów, takich jak małżonka czy też chociażby Hipolit Wyżewski ( redaktor – Gazety Korespondenta Warszawskiego i Zagranicznego ) Krasiński pisze w sposób bardzo prosty i zwięzły. Musimy pamiętać, że cała korespondencja przychodząca do Księstwa Warszawskiego z Hiszpanii była cenzurowana przez administrację francuską jak i warszawską. Rzeczą bardzo ważną dla badaczy historii szwoleżerów czy też walczących również na Półwyspie Iberyjskim oddziałów Legii Nadwiślańskiej są informacje wysyłane do Warszawy do redaktora Wyżewskiego z informacją o nazwiskach żołnierzy, którzy otrzymali awanse, odznaczenia, bądź też zostali przeniesie do innych jednostek.

A już za tydzień, Wincenty Krasiński i jego szwoleżerowie ruszają w BÓJ !!!

Rafał Wróblewski

Podziel się:


Wciąż nie wiemy, gdzie ich pogrzebano

Ciechanowianka napisała o Obławie Augustowskiej

12 lipca po raz pierwszy obchodzono Dzień Pamięci Ofiar Obławy Augustowskiej - (Sejm RP ustanowił go Ustawą z 9 lipca br.). Dwa tygodnie temu, nakładem wydawnictwa Bellona SA w Warszawie, ukazała się książka ciechanowianki Teresy Kaczorowskiej „Obława Augustowska”.

Wincenty Krasiński – nie tylko ojciec Zygmunta – cz. III

Pierwszym teatrem zmagań polskich szwoleżerów z przeciwnikiem był Półwysep Iberyjski i udział w trwającej od 1808 nieprzerwanie do 1814 roku, wojnie domowej w Hiszpanii. Tutaj też swoje pierwsze rany odniósł Wincenty Krasiński. W Hiszpanii szwoleżerowie uczestniczyli w walkach z partyzantami, którzy sprzeciwiali się rządom Bonapartych w tym kraju. Napoleon po zmuszeniu do

Wincenty Krasiński – nie tylko ojciec Zygmunta – cz. IV

Po tryumfie Napoleona nad Austrią w roku 1809, w Europie zapanował tymczasowy spokój. W ramach ustaleń traktatu pokojowego między Francją a Austrią, Napoleon Bonaparte poślubił córkę cesarza Franciszka II Habsburga, Marię Luizę Austriaczkę. Szwoleżerowie natomiast wkroczyli do koszar w Chantilly, tam doszkalali się w sztuce władania lancą, a także prowadzili sielskie życie