U ciechanowskich poetów

Spotkanie z Markiem Piotrowskim

Podziel się:
SAMSUNG CAMERA PICTURES

Coraz ciekawsze stają się „Czwartkowe wieczory z poezją” organizowane przez ciechanowski oddział Stowarzyszenia Autorów Polskich. Bohaterem ostatniego XXI spotkania, 1 października w restauracji „Retro”, był Marek Janusz Piotrowski – z zawodu archeolog, ale także publicysta, autor tekstów kabaretowych, poeta.

Informację o sobie, którą dał do przeczytania prezesce Janinie Janakakos-Szymańskiej, napisał na tyle ciekawie i… dowcipnie, że warto jej fragmenty przytoczyć.
„Urodziłem się w połowie ubiegłego wieku w mieście stołecznym Warszawa, a konkretnie na starej Pradze, gdzie spędziłem większość dorosłego życia. Liceum kończyłem zacne (im. Hugona Kołłątaja) i wbrew zamiarom rodziców, którzy chcieli mnie zrobić doktorem, poszedłem na archeologię. Był to sławetny rok 1968 i pod Uniwersytetem zarobiłem parę pał od aktywu robotniczego, co skutecznie wyleczyło mnie z myśli o wyższości idei socjalizmu nad kapitalizmem. Dzięki zrządzeniom losu studiować zacząłem na Uniwersytecie Warszawskim, nie archeologię śródziemnomorską, jak sobie wymarzyłem, ale zwykłą, polską i powszechną, co dało mi zajęcie praktycznie do dzisiaj. Po studiach rozpocząłem pracę w Mazowieckim Ośrodku Badań Naukowych i stąd moje kontakty z Ciechanowem, które datują się na odległe czasy pierwszej połowy lat siedemdziesiątych. W ciechanowskim Muzeum pracować zacząłem w 1988 r. i tak jest do dzisiaj.
Poezją, malarstwem i innymi sztukami pięknymi parać się zacząłem jeszcze w szkole średniej. Tamte wiersze były trudne, chciano mi nawet wydać tomik, ale stwierdziłem (w duchu), że poetą nie będę i nie zgodziłem się (co zapewne uratowało mnie od wczesnego alkoholizmu). Nie poszedłem na Akademię Sztuk Pięknych, jak moi przyjaciele (co zapewne uratowało mnie powtórnie od wczesnego alkoholizmu). Ponownie poezję zacząłem pisać w 1992 r., a zaczęło się to od reklamy radiowej. Sprawczynią mojego drugiego narodzenia była moja żona Ewa Pajka-Piotrowska. Z Warszawą zerwałem definitywnie w 2006 r., kiedy zamieszkałem w Gogolach Wielkich, uprzednio w Babach k. Ciechanowa.”
Po takiej prezentacji goście „Czwartkowego wieczoru z poezją” już bardzo dużo wiedzieli o Marku Piotrowskim, ale jeszcze więcej dowiedzieć się mieli po wysłuchaniu jego poezji. Swoje wiersze autor nazywa „wierszami drugiego obiegu”, ponieważ nie były nigdy drukowane, ale bynajmniej nie z powodu ucieczki przed cenzurą, ale dlatego, że sam nie uznał za stosowne je upowszechnić. Godna uznania skromność.
Czytał więc bohater wieczoru swoje utwory, zarówno te liryczne, poważne, pełne zadumy, jak i te satyryczne – te ostatnie świetnie interpretując. Im dłużej czytał, tym bardziej się „rozkręcał, wywołując swoją interpretacją żywy oddźwięk u słuchaczy.
Trudno wymienić tytuły najciekawszych wierszy, tyle ich było, ale warto zwrócić uwagę choćby na: wiersz zatytułowany po prostu: „Wiersz”, czy na „Nocne majaki” (zaczynający się od słów: „Nie lubię czytać wierszy”), albo na bardzo mądre: „Siedziała dziewczyna”, czy „Quo vadis, synu?”. Zakończył czytanie wierszami z cyklu „Ciechanowskie zamyślenia”.
Jest zastanawiające, dlaczego podczas gdy ukazuje się obecnie w Ciechanowie wiele tomików poezji, świetne wiersze Marka Piotrowskiego nie zostały dotychczas wydane. Czas chyba nadrobić to niedopatrzenie.
Kto wie, co było podczas tego wieczoru bardziej ciekawe dla gości restauracji „Retro” – czy słuchanie poezji Marka Piotrowskiego, czy mająca miejsce potem rozmowa z nim. Autor odpowiadał na pytania, mówił o tym, jak powstają jego utwory, wspominał czasy, kiedy pisał teksty dla satyryczno-muzycznej audycji emitowanej przez „Radio dla Ciebie”, sporo miejsca poświęcił swojej działalności jako satyryka podczas występów przed laty w świetnym ciechanowskim kabarecie z Wojciechem Gęsickim.
Na zakończenie wystąpił Szymon Ostromecki. Śpiewał akompaniując sobie na gitarze i jednocześnie w dowcipny sposób opowiadał o sobie.

TWo

Podziel się:


W Muzeum Romantyzmu w Opinogórze

„Wiersze przy lampie naftowej”

Wprawdzie rzecz działa się w samo południe, o godz. 12.00, i nie trzeba było zapalać stojącej na stole lampy naftowej, atmosfera spotkania była bardzo nastrojowa. To już trzecie spotkanie z cyklu „Wiersze przy lampie naftowej” w Muzeum Romantyzmu w Opinogórze. Tym razem organizatorzy: Biblioteka Poezji Polskiej przy tej placówce oraz Ciechanowski Oddział Stowarzyszenia

W Muzeum Szlachty Mazowieckiej

Sentymentalny „Salonik PRL-u”

Zaczęło się od tego, że na ścianach pomieszczeń ekspozycyjnych w ciechanowskim Muzeum Szlachty Mazowieckiej wywieszono kilkadziesiąt plakatów, głównie filmowych, z lat 70. i 80. XX w. Pracownica muzeum Elżbieta Długołęcka wpadła na bardzo oryginalny pomysł, żeby wypełnić muzealne sale... eksponatami, a dokładnie mówiąc – przedmiotami codziennego użytku z tamtych

Do grenadiera podobniejszy aniżeli do księdza

Sesje naukowe mają za zadanie poszerzanie wiedzy oraz wymianę wiedzy posiadanej na tematy podjęte ich tytułach.