STOP AROGANCJI PAŃSTWA

Podziel się:
Taka już ludzka natura, że pod siebie gramy. O ile dotyczy to naszego prywatnego podwórka, nikogo to nie dziwi. Każdy chce dla siebie i dla swoich najbliższych jak najlepiej.

Taka już ludzka natura, że pod siebie gramy. O ile dotyczy to naszego prywatnego podwórka, nikogo to nie dziwi. Każdy chce dla siebie i dla swoich najbliższych jak najlepiej.

Gorzej jeśli idzie o publiczne pieniądze, a jedna grupa chce być wyróżniana nad innych. Tu zgody nie ma. Polityka nie prywatny folwark, to misja. A u nas, jak się do władzy dorwą, nie chcą jej oddać. W Polsce mamy zatwardziały układ polityczny, który nie da sobie tak po prostu wyrwać już podzielonego tortu i to martwi. I dzisiaj zrywem – bo to musi być zryw społeczny – trzeba to zmienić. Inaczej mówiąc, uprzykrzyć życie politykom, aby „ciągnięcie” w swoją stronę, zamiast dbania o dobro kraju, nie było takie banalnie proste.

Nie oddawajmy politykom naszej demokracji. Jako społeczeństwo dojrzeliśmy, by decydować o naszych sprawach, by wpływać na nasze państwo. Czas, by obywatel był panem swojego głosu, dlatego
do referendum pójść po prostu trzeba. Dobre, nie dobre pytania, ale skoro jest już referendum i państwo polskie płaci 100 milionów za to żebyśmy mogli wyrazić swoją opinię, to naszym świętym prawem, naszym obywatelskim obowiązkiem jest zabrać głos. W ważnych sprawach powiedzieć „tak” bądź „nie”. Rzadko się nam w Polsce zdarza szansa na bezpośredni wpływ na władzę, bo ta referendów nie lubi. Władza nie życzy sobie, żeby ktoś rządził za nią. Do wyborów kandydaci nas, wyborców reprezentują, jako politycy niestety najczęściej reprezentują już tylko samych siebie. Jak już są u żłobu naród się nie liczy, tylko grupy interesów. Dalsza kolej rzeczy jest taka, że przedstawiciele władzy kiszą się we własnym sosie i wymyślają absurd za absurdem, tracą kontakt z rzeczywistością, dosłownie lewitują. Czas to zmienić.
Dlatego też optuję za wprowadzeniem kadencyjności w obu izbach parlamentu – maksymalnie dwie kadencje. Jestem przekonany, że weterani władzy nic dobrego już nie wniosą. Bo i wypalenie przychodzi, znudzenie i brak motywacji do działania, a przy źródle jest bardzo miło, pieniądze spływają nie wiadomo skąd i za co. Po prostu są i rządzący zrobią wszystko, by taki układ trwał. Produkują kolejne ustawy-buble i tworzą biurokratyczne bzdury, komplikują przepisy, wszystko dla potrzymania stanu rzeczy, nie dla dobra państwa i jego obywateli. Nie ma innego wyjścia jak wybić ich z bezpiecznego ciepełka i zawalczyć o Polskę.
Jestem o tym głęboko przekonany, że rozwiązaniem są JOW-y – najprostszy i najlepszy sposób wybierania parlamentarzystów. Zasada jest prosta: obywatel głosuje na jedną osobę w małych okręgach wyborczych, wygrywa kandydat z największą liczbą głosów. Jest to więc osoba znana wyborcom, o dobrej reputacji i oczywistych osiągnięciach. Oznacza to wprowadzenie osobistej odpowiedzialności posła przed obywatelami. Podobnie jeśli senator zrobi coś nieakceptowalnego – załóżmy spowoduje wypadek pod wpływem alkoholu – to społeczeństwo może podziękować mu za pracę. I choćby nie wiem jaki on był znany, a jego partia jak dobre miała notowania, nie będzie miał szans na przetrwanie u władzy. Obywatele będą mieli sposobność, by się słusznie oburzyć i możliwość wybrania godnego ich przedstawiciela. Z tego punktu widzenia JOW-y są bezcenne.
Kwestia jest tylko wybrania najlepszego dla Polski modelu. Wydaje się, że JOW-owski system STV z głosami przechodnimi stosowany w Australii jest najbardziej do Polski dostosowany. Poza tym, nie ma fałszowania głosów, bo przy każdym kandydacie wpisuje się cyfrę. Dzisiaj wystarczy postawić krzyżyk przy dwóch nazwiskach i głos nieważny. Gdy wypełniamy wszystkie kratki przypisując punktację od 1 do 5, gdzie jedynka jest najważniejsza, piątka najsłabsza. Po zliczeniu głosów wyłania się naturalny zwycięzca – osoba najcenniejsza dla wyborców.
Przeciwników pytam: jeżeli w Stanach Zjednoczonych przez 200 lat JOW-y działają i wszystko jest w porządku to dlaczego w Polsce mają się nie sprawdzić? Jeśli najważniejsze europejskie państwa jak Wielka Brytania i Francja czy też Indie – najludniejszy demokratyczny kraj – zdecydowały się na ten system, skąd u nas taki sprzeciw? Dyskusję społeczną czas zacząć.

Podziel się:


Zdjęcie profilowe

Marek Jakubiak

Polski przedsiębiorca konsekwentnie promujący polską historię i tradycyjne wartości. Wielki fan fenomenu husarii - najsłynniejszego polskiego rycerstwa, pomysłodawca i mecenas kampanii „Husaria przed Pałac” dążącej do postawienia warty husarskiej przed Pałacem Prezydenckim. Jego pasją jest pielęgnowanie tradycji polskiego piwowarstwa, prowadzi swój biznes wskrzeszając nieczynne browary, przywracając im równocześnie dawną godność. Stworzył największą grupę browarów regionalnych BRJ Sp. z o.o., w skład której wchodzą browary: Ciechan, Lwówek, Bojanowo, Tenczynek i Biskupiec.

ISLAMISTA I MUZUŁMANIN

Szanowni Państwo, jest to mój pierwszy wpis w dziale „Opinii Ekspertów” i w związku z tym, że ostatnio namnożyło się ekspertów od spraw terroryzmu mającego swoje podłoże religijne chciałbym tylko skromnie poprosić tych ekspertów i wyjaśnić tym, którzy te eksperckie opinie czytają, żebyśmy zaprzestali żonglerki i traktowania jako synonimy dwóch słów: ISLAMISTA I

Warto zobaczyć…

Dni Elektrorecyklingu, będące częścią kompleksowej i długofalowej kampanii ekologicznej „Włącz Eco Wyobraźnię” organizowane były na terenie trzech miast: Wrocławia, Krakowa i Warszawy. W ramach akcji podejmowanych jest wiele różnorodnych działań edukacyjnych skierowanych do dzieci i dorosłych, na temat racjonalnej gospodarki odpadami, ze szczególnym uwzględnieniem

Polsko-krymskotatarskie drogi do współczesności

Szanowny czytelniku, tym artykułem chciałbym zakończyć cykl o historii relacji polsko-krymskotatarskich. Następne teksty dotkną już czegoś innego, też przybliżającego polskiemu czytelnikowi kulturę krymskotatarską, ale historia nie będzie już głównym tematem, stanie się tłem dla poszczególnych zagadnień, których spróbuję się podjąć.